REFLEKSJE

Jak budować dobre nawyki i uwolnić się od tych złych?

Dziś porozmawiajmy o nawykach. O tych dobrych i tych mniej chlubnych. O zmianach, które powinnam kreować, jednak ostatecznie po prostu na nie czekam. Nie, to nie jest kolejny, pseudonaukowy artykuł dotyczący mitycznych 21 dni potrzebnych do utrwalenia nawyku. Są to raczej moje notatki, luźne przemyślenia zebrane w formie artykułu. Spisane poniekąd dla ciebie, choć szczerze – tak bardzo dla mnie samej.

Skąd ten temat?

Ostatnio zaczęłam mocno pracować nad swoimi nawykami. Otóż powiem prosto z mostu – nie za bardzo umiem w systematyczność, a najtrudniejsze dla mnie są poranki. Z jednej strony chciałabym wstać wcześniej, poćwiczyć, wypić w spokoju szklankę wody, a z drugiej… zbyt często wybieram po prostu dodatkowe pół godzinki snu. W konsekwencji zaspana boleśnie wpadam w wir codziennych obowiązków. Też tak masz? Ja chcę to zmienić! Widzę, że 15 minut porannej jogi totalnie odmienia cały dzień, jednak sama uważność nie jest dla mnie wystarczającym bodźcem do stałego nawyku wczesnego wstawania. Jeju, jak bardzo chciałabym być systematyczna i wytrwała w swoich postanowieniach…! Wiem, że sama myśl posiada ogromną siłę sprawczą, jednak w przypadku zmiany nawyków to często… za mało.

Co robić w takiej sytuacji? Jak zmieniać nawyki, jak zmieniać życie? Czyżby zacząć od… zmiany myślenia?

Otóż to – zmiana myślenia!

Zacznę od bardzo prostej refleksji, która odmieniła moje spojrzenie na kwestię zmiany nawyków. Otóż zastanówmy się, w jaki sposób najczęściej próbujemy pozbyć się jakiegoś złego nawyku. Według Shahroo Izadi najpierw szukamy jego negatywnych skutków, mając nadzieję, że ten obraz okaże się dla nas wystarczającą motywacją do zmiany zachowania. Błąd! Zamiast tego powinniśmy zadać sobie przewrotne pytanie – co dobrego jest w moim nawyku, że cały czas do niego wracam? Odpowiadając znajdziemy potrzebę, którą nieświadomie zaspokajamy złym nawykiem – a to nas ostatecznie powstrzymuje przed uwolnieniem się od niego.

Dla przykładu – dlaczego palisz papierosy? Odpowiedzi mogą być zaskakujące, często wstydliwe. Może lubisz popołudniowe 10 minut ciszy i spokoju poza rodzinnym rozgardiaszem?

Teraz przechodzimy do kolejnego kroku – znajdź inny sposób na zaspokojenie swojej potrzeby. Zamiast całkiem pozbyć się złego nawyku – wymień go na inny, lepszy.

Motywacja.

Aby zbudować nowy nawyk, musimy mieć motywację. Chcesz schudnąć? Powiedz, co jest twoją motywacją? Bądź ze sobą szczera! Nie uwierzę, że mroźną zimą wyjdziesz z domu pobiegać ze strachu przed cukrzycą… A może po prostu chcesz dobrze wyglądać w stroju kąpielowym na wakacjach? Niech i tak będzie! Najważniejsze, aby odnaleźć swój cel, unikalny impuls, dzięki któremu będziesz góry przenosić. Być może intymny – i to jest ok. Nie musisz się nim chwalić. Najważniejsze, aby był on prawdziwy.

Dobrą motywacją są uczucia. Jak się poczuję, kiedy poćwiczę rano jogę? Wyobrażam sobie lekkość w ciele, przestrzeń w umyśle i gotowość do podjęcia wszelkich wyzwań nadchodzącego dnia. I od razu jakoś tak łatwiej zabrać się do działania.

Pójdźmy dalej! Wyobraź sobie siebie 6 miesięcy po zbudowaniu dobrego nawyku. A następnie zobacz siebie w tym samym czasie, jednak w przypadku, kiedy tego nawyku nie udało się tobie utrzymać. Czy taka wizualizacja jest dla ciebie dobrą motywacją?

Refleksja.

Spójrz wstecz i zauważ te wszystkie techniki, z których dotąd korzystałaś podczas budowania nowych nawyków. Które z nich działały, a które niekoniecznie? Nie wracaj do praktyk, które nie pasują do ciebie i nie przynoszą tobie oczekiwanych rezultatów. Szukaj swojej drogi, która zaprowadzi ciebie do celu. Jednak nie oczekuj, że będzie ona usłana różami…

Przygotuj się na najgorsze.

Ponoć największą przeszkodą w utrzymaniu nowego nawyku jest myślenie, że jeśli czegoś bardzo mocno chcę – to na pewno się wydarzy. Otóż…. nie. Samo chcenie nie wystarczy! Prawda jest okrutna – będzie ciężko. Motywacja jest niczym sinusoida, raz jest silniejsza, raz jej brakuje – i to jest normalne! Świadomość tego, że droga do zbudowania nawyku nie będzie łatwa, jest kluczowa w osiągnięciu sukcesu. Spotkają ciebie wyzwania, pokusy i dni pełne zwątpienia. Przygotuj się na to.

Planuj.

Zaplanuj zmianę nawyków, najlepiej krok po kroku. Planuj realistycznie. Jeśli codziennie chodzisz do łóżka o 1 w nocy, nie zaczniesz od jutra zasypiać o 22. Planuj będąc ze sobą szczera. Doba ma tylko 24h – nie dorzucisz do swojego planu dnia 5 nowych aktywności, jednocześnie nie rezygnując z czegoś innego.

Bądź dla siebie dobra.

Traktuj siebie z życzliwością i miłością. Nie patrz na swoje braki, nie szukaj w nowych nawykach łatek na swoje wady. Pamiętaj, że jesteś wystarczająca, nic nie musisz naprawiać. Skieruj swoje myślenie ku pozytywnym skutkom zmiany zachowania, wzbudzaj w sobie chęć rozwoju, poprawy samopoczucia, zmiany w życiu.

Jednocześnie powtarzaj sobie, że jesteś silna. Pomimo, iż czeka ciebie szalona droga usiana zasadzkami – jesteś w stanie im sprostać. Pracuj nad pewnością siebie – tak, osiągniesz nawet najbardziej ambitne cele! Wiem to, ponieważ… dlaczego nie miałabyś tego zrobić? Dlaczego nie ty? Nie ma żadnego powodu, dla którego miałoby się to nie udać.


A teraz biorę sobie te wszystkie dobre przemyślenia do serca i obiecuję – jutro wstanę rano i poćwiczę. Urzeczywistnię swój tzw. magic morning, pięknie rozpoczynając kolejny, zwykły, nudny, wypełniony po brzegi dobrem dzień.

Powiedz mi jeszcze – jakie jest twoje doświadczenie w budowaniu dobrych nawyków? Proszę, podziel się nim w komentarzu. Z chęcią je poznam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.